O Opactwie

Historia pelplińskich cystersów, rozpoczyna się w 1258 r., w nieodległej wsi Pogódki. To tam właśnie książę lubiszewsko-tczewski, Sambor II, sprowadził zakonników z Doberanu w Meklemburgii. Dopiero w 1274 r. jego bratanek, książę  gdański, a z czasem i całego Pomorza, Mściwoj II, przekazał mnichom wieś Pelplin wraz z okolicznymi ziemiami. W dwa lata później cystersi pod przewodem opata Wernera przenieśli się na nowe miejsce, w zakolu rzeki Wierzycy upatrując idealnego miejsca pod budowę swej siedziby.

Nim rozpoczęto wznoszenie murów, cały teren trzeba było jednak najpierw ogromnym wysiłkiem przystosować pod budowę. Miejsce bowiem było bagniste i zalesione, a grunt wymagał najpierw osuszenia i opalowania. Przygotowania trwały blisko 20 lat i dopiero około 1300 roku rozpoczęto właściwe prace budowlane. Całe przedsięwzięcie wymagało również zorganizowania szeregu warsztatów rzemieślniczych i produkcyjnych (jak tartaki, czy piece do wypalania cegieł), co z kolei pociągało za sobą istotne dla regionu ożywienie gospodarcze. Cystersi byli mistrzami melioracji i irygacji – od dwu wieków na siedziby swych wspólnot poszukiwali miejsc odludnych i dzikich, które pracą własnych rąk przystosowywali do zamieszkania, budowy i uprawy. Nawet nazwa ich pierwszego klasztoru – Citeaux, po łacinie Cistertium – pochodzić ma (wedle części badaczy) od łacińskiego słowa cisterna, oznaczającego właśnie tereny podmokłe. Mnisi przynosili więc ze sobą konkretną praktyczną wiedzę (np. rolniczą, dotyczącą upraw, produkcji win, hodowli bydła, czy karpi) i nowe technologie (jak choćby w budownictwie), które poprzez zatrudnianie okolicznej ludności oraz przyjmowanie konwersów i nowych braci, rozpowszechniali na ziemiach, na których się osiedlali. W dodatku, ze względu na obowiązek corocznej wizyty opata danego klasztoru-filii w jego klasztorze macierzystym, wiedza ich była stale i – stosunkowo – szybko aktualizowana. Stąd też rycerstwo i władcy sami zabiegali o ich pojawienie się na swych ziemiach. Nie do przecenienia była ich rola w cywilizacyjnym postępie.

Całe założenie – kościół, klasztor i towarzyszące im budynki – zostało wcześniej starannie zaplanowane. Wznoszono je stopniowo i długo, lecz konsekwentnie. Cystersi, zgodnie ze swymi regułami, zaprojektowali główną część kompleksu na planie kwadratu – do orientowanego, czyli zwróconego ołtarzem na wschód kościoła, przylegają od południa zabudowania klasztorne.  Ich trzy skrzydła wyznaczają wraz ze świątynią wewnętrzny dziedziniec – tzw. wirydarz, najważniejszy i najbardziej symboliczny spośród ogrodów w cysterskich klasztorach. Każde ze skrzydeł w przyziemiu posiada krużganki, czyli korytarze, które na jednym ze swych dłuższych boków otwierają się ostrołukowymi oknami na wirydarz. Krużganki północne przylegają bezpośrednio do świątyni, natomiast nad trzema pozostałymi wznoszą się wyższe kondygnacje, w których mieściły się wszystkie niezbędne mnichom pomieszczenia. Skrzydło wschodnie powstało jako pierwsze, wchłaniając wybudowane tu uprzednio wolnostojące oratorium (pierwotne miejsce modlitwy). Przeznaczone było dla braci i mieściło zakrystię, kapitularz (miejsce zebrań kapituły, które wcześniej było wspomnianym oratorium), parlatorium (rozmównicę), kalifaktorium (ogrzewalnię), karcer (celę więzienną) i kaplicę przedpogrzebową. Ponad nimi znajdowały się dormitoria (sypialnie). Skrzydło zachodnie (dziś Collegium Marianum) było domem konwersów, czyli świeckich braci, którzy, choć przebywali w klasztorze, zamiast ślubów składali jedynie obietnicę posłuszeństwa, czystości i ubóstwa; zgromadzeniu służyli swą rzemieślniczą wiedzą, wykonując prace zgodne ze swym zawodem (jak ogrodnik, szewc, medyk, czy murarz). Skrzydło południowe wybudowano jako ostatnie. Znajdowały się w nim kuchnia i refektarz (jadalnia), było one też połączone łącznikiem z gdaniskiem, czyli znajdującą się poza murami klasztornymi wieżą ustępową, pod którą puszczono gospodarczo-sanitarny kanał biegnący od Wierzycy. Do tej części przylegał również nowicjat (dziś kaplica św. Barbary) oraz infirmeria (szpital, pełniący zarazem funkcję przytułku dla starych i ubogich). Natomiast krużganki północne, w miejscu połączenia ze wschodnimi posiadające przejście między klasztorem a kościołem, od początku pomyślano jako wtopione w bryłę Bazyliki, w jej prawą nawę. Wyposażone zostały w ławy przeznaczone do rekreacji, a powstały, podobnie jak skrzydło południowe, w ostatniej fazie budowy.

Cały kompleks składał  się jednak ze znacznie większej ilości zabudowań. Po wschodniej stronie klasztoru wybudowano „kaplicę przed bramą”, niewielki kościółek dla konwersów i ludności świeckiej (dziś pw. Bożego Ciała). Od strony południowej założono, przecięty Wierzycą z dwoma w tym miejscu mostami, klasztorny ogród, również otoczony murem. Z kolei po zachodniej stronie powstały, tworząc swój własny wewnętrzny dziedziniec, budynki gospodarcze, jak browar, młyn i spichlerz. Tu też znajdował się dom bramny (dzisiejsze Diecezjalne Centrum Informacji Turystycznej), przez który można było przekroczyć mury, by wejść na tereny przyklasztorne.

Oczywiście najważniejszym obiektem każdego konwentu jest jego świątynia – w przypadku polskich cystersów sytuowana najczęściej w północnej części założenia. Wznoszenie pelplińskiej rozpoczęło się wraz z budową klasztornych murów w początkach XIV w. Zaplanowano ją jako 11-sto przęsłową, trójnawową bazylikę na planie krzyża łacińskiego. Budowa trwała przez kolejne 250 lat, a jej efektem jest jedno z najwybitniejszych osiągnięć gotyku ceglanego. Pelplińska Bazylika jest trzecim największym obiektem, a drugim największym kościołem z cegły na świecie – po zamku w Malborku i Bazylice Mariackiej w Gdańsku.

Przez kolejne wieki opactwo rozwijało się i rozrastało. Choć zdarzały się katastrofy (jak chyba ta największa, czyli najazd husytów, czeskich schizmatyków, w 1433 r., którzy splądrowali wówczas również inny klasztor cysterski – w Oliwie), to wydaje się, że los stosunkowo łagodnie obszedł się z tutejszym zgromadzeniem. Np. wojna polsko-krzyżacka z lat 1410-1411 zupełnie ominęła opactwo, z kolei podczas wojny trzynastoletniej (1454-66) jedynie dwukrotnie spalono zabudowania gospodarcze, przy czym raz dokonały tego wojska polskie, za co cystersi w 1479 r. uzyskali od króla Kazimierza odszkodowanie. Dopiero w XVI w., wraz z rozprzestrzenianiem się protestantyzmu wśród pomorskiej szlachty, zaczyna dochodzić do gwałtów, które zmuszają cystersów do szukania pomocy u króla (zamordowanie przeora klasztoru w Kartuzach w 1524 r., próba likwidacji klasztorów pelplińskiego i oliwskiego w 1525 r.). Zygmunt Stary bierze zgromadzenie w opiekę, jednak ma to swoją cenę: od tej pory królowie polscy narzucają mu wybranych przez siebie opatów, tzw. komendatoryjnych, często nie będących nawet mnichami, a czasem będących wręcz osobami świeckimi. Ma to opłakane skutki dla dyscypliny, której rozprężenie trwa już zresztą od dłuższego czasu – mnisi, miast osobiście pracować na roli (zgodnie z przyjętym od św. Benedykta mottem ora et labora – „módl się i pracuj”), wykorzystują w tym celu konwersów i robotników najemnych. W 1557 r. umiera ostatni wolno wybrany opat (zarazem pierwszy Polak w tej funkcji), Szymon z Poznania, a po nim z woli Zygmunta Augusta opactwo przejmuje świecki szlachcic, Stanisław Żelisławski. Zgromadzenie niemal w niczym już nie przypomina wspólnoty surowych ascetów i prostych pustelników z marzeń św. Roberta i św. Bernarda. Niewiele lepszy okazuje się kolejny opat komendatoryjny, Leonard Rembowski I, o którym kronikarz pisze, że nie znał dyscypliny ani spraw duchowych. Problemy się mnożą – jak procesy z rodziną innego z narzuconych opatów (Feliksa Kosa), która po jego śmierci rości sobie pretensje do klasztornego majątku.

Niemniej z czasem sytuacja się poprawia. Klasztor znów zaczyna się rozwijać, głównie dzięki fundacjom wracającej do katolicyzmu pomorskiej szlachty. Za opata Mikołaja Kostki (1592-1610) powstaje wiele nowych zabudowań, m.in. szpital, sypialnie, refektarz mniejszy. Wspomniany już Feliks Kos (1610-1618) funduje stalle, ławy w krużganku północnym, konsekrowane są kolejne trzy ołtarze. Po nim zaś wspólnota doczekuje się najwybitniejszego chyba pośród nowożytnych opatów – Leonarda Rembowskiego II (1618-1649), cystersa z klasztoru w Oliwie, który, pomny doświadczeń zgromadzenia z rodziną Kosów, rządy rozpoczyna od stwierdzenia, że „nic nie wnosi i po jego śmierci nikt nic żądać nie może”. Postępują rozliczne prace budowlane, m.in. hełmami zwieńczone zostają wieże w narożnikach nawy głównej (1640). Nade wszystko jednak opat kontynuuje wyposażanie wnętrza Bazyliki w nowe dzieła sztuki sakralnej, nadając mu ostateczny, barokowy charakter. Powstają między innymi ołtarz mariacki dla ludu oraz nade wszystko ołtarz główny, największy w Polsce (25 m – dla porównania, ołtarz Wita Stwosza w krakowskim kościele mariackim mierzy 11 m). Mają też miejsce podniosłe wydarzenia – klasztor wizytują królowie Zygmunt III Waza (1622) oraz Władysław IV (1633).

W 1626 r. podczas wojny z Prusami Pelplin zajęty został przez wojsko szwedzkie, a wraz z nim do opactwa przybył król Karol Gustaw. Konwent dość mocno odczuł wojny ze Szwedami. Płacić musiał kontrybucje i utrzymywać kolejne stacjonujące w pobliżu armie. Mimo to opactwo nadal funkcjonowało i rozbudowywało się. W 1651 r. powstał dom dla gości, prawdopodobnie w tym samym roku dom opata. Zapewne wówczas właśnie założono przed nim barokowe ogrody o geometrycznej kompozycji, widoczne na panoramie z XVIII w. O pomyślności zgromadzenia przez cały kolejny wiek świadczy wciąż wzbogacane wnętrze Bazyliki, w którym stale przybywało dzieł sztuki.

Dopiero I rozbiór Polski w 1772 r. oznacza wejście cysterskiego konwentu w ostatni, schyłkowy rozdział jego funkcjonowania w Pelplinie. Król pruski rozpoczął wojnę z propolskimi katolickimi zakonami na Pomorzu i w Wielkopolsce, a jej pierwszym etapem była sekularyzacja ich majątków. Postępowała germanizacja okolicznych terenów, a w 1810 r. zakazano przyjmować nowicjuszy. Ostateczny cios nadszedł w 1823 r. – nastąpiła wówczas ostateczna kasata opactwa. Najprawdopodobniej zabytkowy zespół klasztorny czekałby los podobny temu w Bukowie Morskim. Na szczęście papież Pius VII dwa lata wcześniej połączył diecezję chełmińską z archidiakonatem pomorskim, a kanonicy na nową siedzibę wybrali właśnie Pelplin. 3 sierpnia 1824 sprowadził się tu biskup chełmiński.

Decyzja ta okazała się być brzemienną w skutki – dzięki niej cały zabytkowy zespół ustrzeżony został przed popadnięciem w ruinę i pocysterski kompleks przetrwał do naszych czasów w niemal niezmienionym stanie. Remonty trwały dalej - w latach 40. kościół przystosowywany jest do nowej, katedralnej funkcji, a pod koniec XIX w. przechodzi regotyzację, odzyskując pierwotny, surowy wygląd. Starym zabudowaniom znajdowano nowe funkcje, a nowe były budowane i cały klasztor, choć zupełnie inaczej, funkcjonował dalej. Charakterystyczne dla przemiany ducha tego miejsca jest wybudowanie Pałacu Biskupiego (1838 r.) na terenie średniowiecznych ogrodów użytkowych wokół stawu rybnego i założenie wokół niego Ogrodów barokowych (w stylu francuskim).

Jednocześnie kolejni biskupi starali się podtrzymać rangę kulturotwórczego ośrodka, jaką przez wieki było cysterskie opactwo. W miejscu, w którym od XV, może i XIV w. funkcjonował folwark Maciejewo, wybudowano istniejący do dziś zespół kanonii. Niemal równie starą karczmę nadbudowano o piętro i urządzono w niej szkołę katedralną, wkrótce zamienioną za Collegium Marianum. Już po I wojnie światowej, gdy Pelplin ponownie stał się częścią odrodzonej Polski, bp. Stanisław Okoniewski kontynuował te wysiłki, zakładając i powiększając zbiory Archiwum i Muzeum Diecezjalnego, którego najcenniejszym eksponatem stał się jedyny w Polsce egzemplarz Biblii Gutenberga.

Opracowano na podstawie:

  • W. Pytlik, K. Szroeder-Dowjat, Przewodnik ilustrowany Pelplin, Wyd. Foto Liner, Warszawa 2015
  • Dawne Opactwo Cysterskie w Pelplinie, Towarzystwo Przyjaciół Zabytków Pelplina, publ. intern., 2015
logo projektu